Koty pozadomowe
Wstęp
Planując powstanie naszej strony internetowej od poczatku chcieliśmy, aby nie była ona poświęcona tylko kotom rasowym. Miało to byc też miejsce gdzie moglibyśmy napisac parę słów o kotach, które żyją na wolności. Jednak ta strona powstaje jako jedna z ostatnich. Dlaczego? Bardzo trudno ubrac w slowa to, co chcemy tu przekazac. Istnieje ryzyko, że nasze intencje zostaną źle zrozumiane. Mimo wszystko - spróbujemy powiedziec o co nam chodzi.
Wielu ludzi mówiąc o kotach rasowych, domowych lub podwórkowych wygłasza na temat którejś z tch grup bardzo skrajne opinie. Są tacy, którzy żyją wystawami, planami hodowlanymi, pościgiem za ekstrmalnym typem kota rasowego. Wychodząc z domu, mijają głodne, zmarznięte i chore koty, nie dostrzegając że te walczą o życie. Uważają, że nawet gdyby chcieli coś zrobic, to bylaby to tylko kropla w morzu potrzeb. W związku z tym nie robią nic.

Są tacy, którzy dbają o koty żyjące na ulicach i podwórkach, wyłapują półdzikie koty do sterylizacji, dokarmiają. Biorą do domu kilkanaście a nawet kilkadziesiąt kotów, szukają im domu. Jednocześnie niechetnie odnoszą się do świata hodowców uważając, że nakłady poniesione na 1 kota rasowego wystarczyłyby do utrzymania wielu dzikich kotów. Uważają hodowców za snobów, którzy w głębi serca bardziej kochają siebie, niż swoje koty.
Skrajne postawy są niestety dosyc często spotykane i nie ułatwiają dialogu. (Prawdę mówiąc spotkaliśmy się jeszcze z inną dosyc charakterystyczną postawą ludzi oburzonych, jak można oddawac pieniądze na schroniska dla zwierząt, skoro wokół jest tyle biednych, głodnych i chorych dzieci. Ludzie ci zazwyczaj nigdy w życiu nie dali ani złotówki ani schroniska dla zwierząt, ani na pomoc dzieciom...). Ponieważ mamy i koty rasowe i domowe i pozadomowe czujemy się uprawnieni do zabrania głosu w tej sprawie.

Naszym zdaniem skrajne postawy wobec jakiejś grupy zwierząt nie niosą niczego dobrego. Ludzie hodując koty rasowe zaspokajają potrzebę obcowania z pięknym zwierzęciem. Piękno nie jest pojęciem uniwersalnym, także wśród kotów - ile ras tyle definicji piekna. Hodowca trzymając i rozmnażając koty rasowe nie zabiera domu kotom bezdomnym. Nie każdy jest stworzony do poświęceń i wielkich wysiłków, i "zwolnione" miejsca raczej nie byłyby zapełnione kotami adoptowanymi z ulicy. Jest też naturalne, że posiadanie kota rasowego daje satysfakcję. Dobre miejsce na wystawie, wysoki tytuł w pewnym sensie nobilituje również nas - hodowców. I naprawdę są straszniejsze rzeczy na świecie, niż szczypta snobizmu.
Faktem jest, że jest dużo zwierząt bezdomnych, potrzebujących naszej pomocy. Jest ich tak dużo, że nie pomożemy wszystkim. To przykre, ale takie są realia i trzeba życ z tą świadomością, inaczej można zrobic więcej szkody, niż pożytku. Ale jeśli ktoś kocha zwierzęta, będzie się starał pomóc, choc trochę. To, że nie można zrobic wszystkiego nie oznacza, że nie warto robic niczego.

Jak mogę pomóc? Każdy sam musi odpowiedziec sobie na to pytanie. Uważamy, że Ci, którzy pomagają zwierzętom w potrzebie, nawet tylko odrobinę - nie powinni się z tym kryc. To żaden wstyd! Dodatkowo, jeśli inni zobaczą, że wiele osób coś robi, że jest to postawa normalna i powszechna - będą chcieli też się przyłączyc. Dlatego poniżej krótka informacja o tym co robi Ania z Aurinko. Jeśli ta strona skłoni chocby jedną osobę do nawet najmniejszego dzialania - spełni swe zadanie.
1. Karowa (zdjęcia u góry strony)
Na ulicy Karowej, niedaleko siedziby prezydenta RP jest podwórko, na którym żyje obecnie 7 kotów. Koty, zwłaszcza w zimie przesiadują w pobliżu kotłowni. Opiekuje się nimi przemiły gospodarz domu, który codziennie je karmi i poi. Raz w tygodniu Ania donosi karmę dla kotów.

Wszystkie koty są wysterylizowane. Są półdzikie, ale podczas karmienia dają się głaskac swojemu opiekunowi. Jeszcze do niedawna sytuacja nie wyglądała tak dobrze, co roku rodziło sie dużo kociąt, wiele ginęło na pobliskiej ulicy pod kolami samochodow. Mieszkańcy skarzyli się na przykry zapach, co nie dodawało kotom popularności. Sterylizacja kotów (w szczególności kotek, ale także kocurów, bo czasem okazywało się, że złapana kotka jest kocurem...) pomogła zapanowac nad stadkiem i powstrzymac znaczenie terenu.
2. Kot śmietnikowy.
Poszedł swoją drogą.
3. Samoopodatkowanie się.
Pewną stałą kwotę ze swoich zarobków Ania przeznacza na wsparcie innej osoby, która robi więcej dla kotów. Ponieważ robi to regularnie co miesiąc, nie odczuwa tego jak ubytku dochodu. Wybrała osobę, która nie działa w znanym stowarzyszeniu wychodząc z założenia, że taka może najbardziej potrzebowac pieniedzy. Jest to osoba rekomendowana przez innych niosących pomoc, przez co wiemy, że pieniądze trafiają w dobre ręce.
4. Kocie aukcje.
Działają przy internetowych forach miłośników zwierząt. Zasada jest bardzo podobna do aukcji znanych z allegro czy e-bay, z tą różnicą, że cały dochód jest przeznaczany na rzecz pomocy zwierzętom. Jest przy tym sporo zabawy, emocji a przy okazji można nabyc coś fajnego. Czasem fanty trafiają na aukcję po kilka razy, wystawiane przez kolejnych właścicieli, co pokazuje, że chęc pomocy jest wazniejsza od checi posiadania.
5. Odpis 1% podatku na rzecz organizacji pożytku publicznego.
Oczywiście dla organizacji pomagających zwierzętom!!!